katarzyna WIELKA

księga|2008: II, III, IV, V, VI, VII, VIII| katarzyna| ownlog.com

Link 14.08.2008 :: 18:01 Komentuj (2)
Nie będę krzyczeć, nie podskoczę, nie zadrżę, nie pisnę, nic nie zrobię na rozpalonym do czerwoności chodniku, kiedy słońce zagląda mi w dekolt, uśmiechnę się i zaszeleszczę rzęsami, przewrócę oczami, chilloucik złoto moje, jeżyku ty, słodki karmelku. Doskonale i nieruchomo.
(kiedy mi przejdzie ta ekscytacja...)
Link 13.08.2008 :: 22:37 Komentuj (0)
Układam się miękko na czerwonych chmurach (mam je na sprzedaż, najładniejsze wiszą na karniszach), smakuję powietrze od niechcenia i tak naprawdę nie istnieję (tylko od czasu do czasu). Ciśnie mi się do oczu wściekłość, egzaltowanie, Bóg wie co jeszcze, chcę szarpać i rozcinać i nakłuwać bańki mydlane i gonić za motylami, i przestać się go bać, straszydło, chcę palić straszydła, połknę je może.
Ach, poudaję zimną i niewzruszoną, tak na próbę, i tak mi nie uwierzą ;-)
Zechcesz poznać Straszydło Pierwszorzędne? Nie myśl, że to takie proste.
Link 31.07.2008 :: 16:35 Komentuj (2)
Myśli są dzisiaj wyjątkowo oporne, zazwyczaj oszałamiają barwą i dają się formować jak plastelinę, przynajmniej tak mi się wydaje.
Link 31.07.2008 :: 16:32 Komentuj (0)
Ach, trzęsę kuperkiem i topię się elegancko w sukieneczce. Głowa mi wiruje, wibruje, zacina się, upada z brzękiem, mam nadzieję, że nareszcie się rozbije. Oto umieram, natychmiast! Nie jestem ciepłolubna, upodobałam sobie chłód kafelków i czarne rajstopy przyprószone śniegiem lub chociaż liśćmi (z chodnika, wydeptanymi, toś sobie wymyśliła), rozbijam się na sianie, zataczają się nogi, uciekam sucho, trzeszcząco, z niesmakiem i grymasem od tej szeleszczącej, pospolitej zgrai i marzę o kąpieli z lodem i parasolką. I o ostrych, hulaszczych wiatrach pod spódnicą i skórą. Upajam się końcem lipca i przyrzekam sobie, że będę świętować koniec tego oleistego, do omdlenia gorącego paskudztwa.
Link 25.07.2008 :: 20:05 Komentuj (0)
Niebiosa, upadam już za nisko.

Ale to takie zajmujące, poszukiwanie celnej, wdzięcznej riposty... (jeśli na takie zaczepki, to źle z tobą, Katarzynieto droga)
Kuszą mnie te jadeity, kusząkusząkuszą
Link 24.07.2008 :: 21:08 Komentuj (1)
Już prawie wyrzucam Ambicję za okno razem z innymi jej podobnymi, bo to zgraja słodkości panierowanych, lukrowanych maziai, mazideł i powideł, landrynek sweet sixteen i całusków, och i ach, mniam i pisk.
Śpiewam ślicznie i durnie, spod ociężałej powieki obserwuję, tym razem bez błysku i połysku, a potem poklasku, zaciskam usta, prawie ich nie widać, słonie na moje specjalne życzenie śpią na drzewach, cudne zniewolenie, trochę się miotam i rzucam oczami po kątach, zabrali mi fiński i niderlandzki sprzed nosa, dranie, włoskiego już nie zdążą, ani grama żelaza, jestem rozmiękła, w stanie ciekłym czasem i spływam pod stół, tam były gwiazdy (przymknij dziób, darling), teraz to już wyję ślicznie i durnie, ach, pobawimy sie z fantomami w chowanego.
Coś tam zgrzyta nie w porządku, z tym psychologiem to nie są żarty i coś w deseń "na dobrych chęciach się skończyło". Dusza mi się powyginała, mój światopogląd się powyginał, a, cały świat z tej perspektywy zaraz trafi szlag, właśnie oglądam pierwsze zniszczenia.
Nie ma to jak egzaltowane wyznania jaka to ja jestem nienormalna i jaki to mój światopogląd posrany, uśmieszkówstodwa, szydercze oczy i się jeszcze podręczymy bez przekonania i tak, żeby wszyscy widzieli i współczuli, bo przecież ja, och, cierpię
;-)))
Link 22.07.2008 :: 11:11 Komentuj (0)
Pałam do siebie miłością, nie widać? Z każdą chwilą coraz bardziej.
Powolutku cienkopis oddycha po mojemu, szeleszczę niestrudzenie, tak trochę zazdrość mną targa i złości dużo, niebiosa, to takie nudne!
Twarz z gipsu i trzaskanie z bicza
Link 21.07.2008 :: 20:42 Komentuj (0)
Czasem to się czuję tak niesamowita i przyciągająca duchem, i uśmiecham się trochę błazeńsko, a tak poza tym, to obrzucam się pogardliwym spojrzeniem. Ułożyłam piękny, tchnący miętową, szeleszczącą ironią monolog, który znikł ot tak podczas snu i zirytowałam się tak, jak wczoraj podczas odprawy celnej, kiedy zabrali mi pastę do zębów, bo przecież pasta jest doskonałym narzędziem terrorystycznym. Idioooooci, mruczałam zrozpaczona i rozogniona, i słodka, i wdzięczna, i ciskająca sztyletami. Jestem pełna pseudocech, pseudoemocji, pseudotalentów i pseudowalorów, cała jestem pseudo i jakie to przyjemne, tak sobie bluzgać pod swoim adresem i czuć się z tym jeszcze doskonalszą. Zbić fantomy z pantałyku i pruć do przodu, i udawać, że się podbija świat, chociaż ekwipunku mi poskąpili, durnie.
To ja ci udowodnię, maszkaro i wiedźmo, że jam jest piękny, dostojny Lew, którego słuchają z szacunkiem i władczo mota sobie mózgi wokół palców, że jestem n i e z i e m s k a, powiadam (tak po prawdzie, to nie wiem komu udowadniam i co przed sobą chowam)
Link 20.07.2008 :: 21:32 Komentuj (1)
I prędko nie wytrzeźwieję z tymi rozpalonymi oczami, tak, języki ognia łechtają mi oczodoły w topionym hałasie tramwajów i skwierczących szyn, jam jest Pani Błękitna, noszona przez trzy wiatry delikatnie i z uczuciem, chciwie żłopię tą magiczną wodę z wiader, inspiracja o długich palcach jak wodorosty, z porcelanowymi łyżeczkami w uszach. Jam jest cud rozedrganego nieba i gwiazd niewidzących, z kryształową szyją i zapachem bzów na ustach, usta te połykają słońce i wypluwają na spalone nogi rozszczepione słoneczka, mam na imię Precyzja i Udźwiękowienie Twardych Świateł, tych na liściach i na diamentowych pancerzykach żuczków i innych śliczności. Czuję się krwią Paryża, obawiam się i przeklinam swoje zmysły, ale tylko dlatego, że tak wypada, bo podoba mi się moja paryskokrwistość i czarne krople przy czekoladowym morzu.
Moje ciuchciuchne maleństwo, wypłakujące oczy, Katarzynieta jest przy tobie, odruchowo myśląc po francusku (bo to taki szpan, jak zakupy na boulevard Haussmann :-PPP) ja to tak niby od niechcenia, ale słodka jestem i niewinna jak wszystkie długonogie paryżanki, niestety
Link 11.07.2008 :: 03:15 Komentuj (0)
Ptaki już świergolą słodko-pistacjowo, wyśpiewują mi rozerwane na kawałki sny, rozerwane dość zimno.

Nad wystrojem pracowałam jasamajedyna i nikt inny :-)